• Wpisów: 30
  • Średnio co: 66 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 19:15
  • Licznik odwiedzin: 4 743 / 2069 dni
 
aboutlove291212
 
Dopóki go nie poznałam nawet nie myślałam o szukaniu drugiej połówki. Ale później wszystko się zmieniło... zakochałam się. Nie cieszyłam się już jakimiś błahymi rzeczami tylko każdą chwilą spędzoną z nim. Te wszystkie jego słowa dzięki którymi stałam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Nie wyobrażałam sobie bez niego życia, a teraz muszę tak żyć. Nie myślałam, że się w kimś kiedyś tak zakocham.
Teraz nad tym myślę... Zastanawiam się czy było warto. No, bo z jednej strony ten czas jaki z nim spędziłam był najwspanialszym okresem w moim życiu, z drugiej strony jednak teraz jak go straciłam to tak strasznie cierpię... czuję taką pustkę w sercu, którą tylko on jest w stanie wypełnić. Pomimo tego co się stało i tak zawsze będę go kochać. Chociaż on mnie tak bardzo zranił... Wczoraj dowiedziałam się czegoś co mnie bardzo zabolało. Znowu płakałam całą noc... On nawet sobie nie zdaje sprawy jaki jest dla mnie ważny i jak go bardzo kocham. Po tym wszystkim zastanawiam się czy on mnie w ogóle kochał... Zerwał ze mną w taki sposób jakby to była moja wina... początkowo sama myślałam, że to przeze mnie, ale po tym co się wczoraj dowiedziałam wiem, że to wcale nie moja wina. Nie rozumiem tylko jak on mnie mógł tak okłamywać. Mógł powiedzieć, że ze mną zrywa, bo mnie nie kocha, bo kocha inną... To mnie strasznie boli. Przypominam sobie te jego słowa jakie mi kiedyś pisał... że mnie kocha tak bardzo, że będziemy razem już na zawsze... Skoro mnie tak kochał to dlaczego będąc ze mną pokochał inną? I dlaczego jego "zawsze" trwało 48 dni? A on po dwóch dniach jak się ze mną rozstał już był z inną. Jak widzę to jaki jest szczęśliwy... zazdroszczę mu. Zazdroszczę, że sobie potrafił w ciągu dwóch dni ułożyć życie.. widocznie mnie nie kochał. A ta dziewczyna z którą on teraz jest... byłam o nią zazdrosna od początku. Napisałam jej to, a ona mi wszystko wytłumaczyła. Zaufałam jej. I teraz się za to nienawidzę. Teraz wiem, że muszę słuchać siebie i nie ufać ludziom, którzy są od początku podejrzani. Ona od zawsze chciała mi go zabrać. Zniszczyła mi życie. Ale jej to przecież nie obchodzi. Bardzo mnie to boli. A tęsknota za nim zżera mnie od środka. W szkole na lekcjach siedzę i patrzę przez okno, piszę jego imię na ławce, maluję na marginesie serduszka, nie mogę się skupić na lekcji, bo w mojej głowie jest tylko on. Teraz przynajmniej siedzę cicho, nie tak jak było zawsze - co lekcje uwagi i jedynki za gadanie na lekcji. Zmieniłam się. Już nie cieszę się życiem. Nie mam powodu by się cieszyć... bo on już nie jest przy mnie. Jestem wciąż tą samą osobą, która jest nienormalna i zakręcona, ale teraz już nie mam powodu by być tą zawsze szczęśliwą. Jeśli mam na twarzy uśmiech to tylko po to, żeby maskował to co czuję w środku... ten straszny ból, który ani na chwilę nie odstępuje. Chciałabym być taka szczęśliwa jak kiedyś, ale tylko on może zrobić coś żebym się uśmiechnęła...

4434beca00155312510d1284.jpeg

Jeśli ktoś jest dla Ciebie ważny, to na zawsze taki pozostanie. Nie ważne ile bólu Ci przynosi.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków